Sox-makers - czyli o nas

Jesteśmy kolażem osób relatywnie młodych, potencjalnie kreatywnych i zdecydowanie zdecydowanych na działanie. Od samego początku idea, wokół której skupiliśmy naszą aktywność sprawia problemy przy próbie wsadzenia jej w sztywne ramy co/jak/dlaczego. Jak bowiem można opisać projekt, który w dużym uproszczeniu polega na zapakowaniu w kubek od kawy pary skarpet tak kolorowych, że próba dopasowania ich do ubioru powinna być zadaniem egzaminacyjnym dla początkujących stylistów? 

Żeby było jeszcze śmieszniej, musimy się Wam przyznać do jeszcze jednej rzeczy. Na co dzień również robimy skarpetki! Serio! Z tą różnicą, że są to skarpetki całkowicie poważne - zarówno w swej formie jak i treści. Więcej info znajdziecie tutaj --> "O naszej fabryce".


Słów kilka o skarpetkach 

Skarpetki to pozornie mało ciekawy temat. Generalnie każdy jakieś nosi. My też. Podejrzewam, że większość z Was również. Jest to element garderoby, wobec którego przeciętna lista wymagań jest naprawdę krótka: 

     - po pierwsze - dobrze, jak nie mają dziur 
     - po drugie -  fajnie, jeśli wieczorem, po zdjęciu butów fala słodkiego zapachu nie dewastuje dobrego samopoczucia domowników i nie wywołuje łzawienia oczu.
     - i po trzecie -  powinny jakoś wyglądać.
Kurtyna.

A co w przypadku, kiedy chcielibyśmy założyć na stopę coś bardziej wyrafinowanego? I nie - nie mam na myśli kalosza! Generalnie klops.

Przeciętny Polak jest naprawdę mało wymagający. Nie oszukujmy się – kwestia designu, koloru czy wzoru na skarpecie jest kwestią tak drugoplanową, że nasi rodzimi producenci nie przykładają do tego za dużo uwagi. Estetyczny socjalizm drzemiący w polskich fabrykach stawia na ilość – a ilość jest w kolorach czarnym, grafitowym i brązowym. Plus szarości oczywiście. 

W efekcie tego, my – a raczej Wy - umiarkowanie młodzi, piękni i uroczy - którzy chcieliby nałożyć na stopy coś z jajem, kolorem i wzorem jesteśmy skazani na obce, zagraniczne marki. Bo zachód (made in China - nie oszukujmy się) już od dawna wie, że kolor to nic złego.

Polskie firmy dopiero do tego dojrzewają, nabierają rumieńców i powoli budzą się z modowego letargu. Zanim to orzeźwienie dojdzie jednak do skarpet, minie jeszcze trochę czasu…
My jednak nie będziemy czekać. Chcemy nosić kolorowe skarpety zaprojektowane przez polskich projektantów, wykonane przez polskich dziewiarzy w polskich fabrykach. Co najważniejsze – skarpety pod polską marką, która będzie w stanie zainteresować również naszych zagranicznych sąsiadów!

Jeśli polska marka, to czemu po angielsku?

Bo nie da się promować Polski nie korzystając z języka angielskiego! A my chcemy promować i pokazywać, że tu nad Wisłą (w naszym przypadku bardziej nad rzeką Łódką) jest coś więcej niż tania siła robocza, mieszkająca pośród białych niedźwiedzi! Żeby sobie to ułatwić, zdecydowaliśmy się korzystać z języka uniwersalnego czyli angielskiego – łaciny naszych czasów.

Dlaczego pakujecie skarpetki w kubki?!

Wiąże się to z charakterem całego projektu. Jeśli chcemy pokazać światu świeże, zabawne, kolorowe i designerskie skarpety to nie wypada zapakować ich w kartonik, folie czy pudełko! Zresztą sami spójrzcie na nasze wzory – czy wyobrażacie je sobie w czymś innym niż w kubku?! Nie mówiąc już o tym, ile innych zastosowań możecie dla niego znaleźć:

     - można trzymać w nim skarpetki = porządek w szufladzie z bielizną

     - można się z niego napić

     - dzięki niemu możecie łatwo obrysować kółko - i to aż w 2 rozmiarach!

     - można posadzić w nim miniaturowego kaktusa

     - można grać nimi w trzy kubki - o ile rzecz jasna macie trzy kubki

     - idealnie nada się na stojak na długopisy

     - możecie ubić w nim kogel – mogel

     - łatwo da się przerobić na grzechotkę - a to otwiera Wam drzwi do kariery muzycznej

     - postawmy tu kropkę, ta lista naprawdę może nie mieć końca :)